Głupek

4277241515_35da45727b_b.jpg

Sobota. K-Git poprosił mnie, abyśmy skoczyli do Zboczuszki po meble. Zakupiła jakieś ładniejsze, a stare albo chciała komuś podarować, albo spalić. Podjeżdżamy busem pod dom i wchodzimy do środka. Po przekroczeniu progu w nasze twarze uderzają świńskie żarciki o seksie i takie tam.

Czytaj dalej »

Reklamy

Złodziejka

473137244_6cde378417_b.jpg

Z końcem tygodnia przyszła i wypłata. Stanąłem autem pod sklepem, aby K-Git mógł w końcu zapłacić za światło, bo od ponad miesiąca albo przepijał pieniądza, albo je gubił w dniu ich dostania. Wchodząc do budynku zagadnął kobietę grubo po czterdziestce – obdrapaną, z posiniaczonym lewym okiem. Po zamienieniu kilku słów płeć „piękna” otwiera drzwi w moim samochodzie…

– To poczekamy sobie na pana, niech zapłaci – rzuciła i z bezzębnym uśmiechem próbowała usiąść na fotelu. Niemiecki zaczął warczeć.

– Co? – zapytałem, udając że nie słyszę.

– Usiąd… – nie dałem dokończyć.

– Wypierdalaj mi stąd – w ten sposób zakończyłem rozmowę i lekkim ruchem ręki zamknąłem drzwi.

– Tylko tak dogadasz się z ludźmi takiego pokroju – odezwało się psisko.

Czytaj dalej »

Człowiek z zasadami

28024980_646cb9c302_o (1).jpg

Przeglądałem coś w Internecie na temat szczęśliwego życia: jak je wieść i takie tam. Psisko natomiast katowało na głośnikach Combichrist.

– „My life, my rules!”, kurwa wasza mać! – krzyczał uniesiony endorfinami i alkoholem Niemiecki. – Pamiętasz Człowieka z zasadami? – rzucił pytanie, tym samym wybijając mnie z moich poszukiwań.

– Oczywiście, że tak. Takich ludzi się nie zapomina… – odpowiedziałem.

Czytaj dalej »

Przepis

na bloga.jpg

Tamtego wieczoru siedzieliśmy w pokoju i słuchaliśmy muzyki wydobywającej się z dziadowskich głośników laptopa. Dźwięk rozbijał się o cztery ściany i wpadał do naszych uszu, malując w naszych umysłach – za pomocą pędzla wyobraźni – wszelakie obrazy…

– O czym tak rozmyślasz Niemiecki? – zapytałem czworonoga.

– O przepisie…

– O jakim przepisie? – domagałem się sprostowania.

– Na „Alkoholowy Halun”.

Czytaj dalej »

Miły Facet

9033886586_a133563e76_b.jpg

Często można było ich spotkać pod moim domem. Nie ma co się dziwić, w końcu mieszkam w „centrum” wsi, gdzie do sklepu mam dosłownie rzut beretem.

Zazwyczaj przesiadywali na murku i rozmawiali z różnymi osobami. Lubili ich moi rodzice, lubił ich i K-Git. Ona posłuszna żona. On natomiast kulturalny, z dobrym poczuciem humoru i z dużą inteligencją. No po prostu Miły Facet wraz ze swoją kobietą.

Czytaj dalej »

Lukratywny biznes

8363160192_3a7776a090_z.jpg

Praktycznie cały wakacyjny czas spędzamy na budowie. Przyszłości z tym fachem oczywiście nie łączę, a jedynym powodem dla którego tam siedzimy są ludzie. Rzadko można spotkać tak zgraną ekipę; ciągle praktycznie jakieś śmiechy i chichy. O pieniądzach nawet nie będę wspominał, bo praktycznie ich nie ma.

Czytaj dalej »

Stwórca

5976296766_598fcbca83_o.jpg

Pod telewizorem znajdował się stary odtwarzacz VHS, pamiętający okres świętości małżeństwa moich rodziców. Czasami lubię wrócić do czasów dzieciństwa i tych starych urządzeń. Ale tylko na chwilę.

– Gotowy? – zapytał mnie Niemiecki.

– Tak.

Czytaj dalej »

Podcięte żyły

6208942_7ee144297f_o.jpg

Na drodze rozlany był mrok. Wracałem wraz z Niemieckim do domu od K-Gita. Odcinek to jedyne trzysta metrów, lecz problem w tym, że brakuje jakichkolwiek lamp oświetlających trasę. Do tego warto dodać, że oprócz jego i jego gości, także i pogoda się chyba na nas pogniewała. Lało jak z cebra.

– Dlaczego? – zapytałem mojego czteronożnego kompana.

– Widać było – odpowiedział i rzucił pustą butelkę na czyjeś podwórko.

– Co było widać?

– Że tak samo myślałeś, o tej całej zajebanej sytuacji.

Czytaj dalej »