Pradziadek

15501491961_9b0231ca68_z.jpg

Sobotni wieczór. W powietrzu unosił się zapach grillowanej kiełbasy, a z oddali dochodził do moich uszu śpiew ptaków. Niemiecki, leżąc na ziemi, zajadał się gorącymi smakołykami rzuconymi przez mojego ojca . Ja natomiast zastanawiałem się nad ostatnimi słowami, jakie padły z ust żywiciela mojego psa: „Twój pradziadek to kawał skurwysyna był…”.

Czytaj dalej »

Reklamy

Tworzenie

24574037480_50eaec64b4_z.jpg

Czasami przyjdzie taki moment, że oprócz spisywania życiorysów ludzi z marginesu społecznego, moja głowa tworzy swoje własne historie. Wyobraźnia rzuca moim truchłem jak szalona, a ręce same klikają w klawisze klawiatury budując tym samym dziwne rzeczywistości i sytuacje.

W taki chwilach zachowuję się niczym Anneliese Michel, dając możliwość ponownego opętania mego ciała przez osobistego Demona.

Niemiecki w takich chwilach tylko obserwuje i nawet się nie wtrąca…

http://www.opowi.pl/profil/psychol/

Miłość

2328304740_94c9630e3e_o.jpg

On piętnastoletni chłopak, ona zaś trzynastoletnia dziewczyna. Już za dzieciaka spędzali ze sobą mnóstwo czasu – wspólne zabawy i oglądanie bajek – lecz dopiero w wieku dojrzewania poczuli coś głębszego, niż tylko przyjaźń. Miłość stawała się coraz silniejsza, dosłownie buzowała w sercach.

Czytaj dalej »

Rzut monetą

2970053487_9e4e5a6a64_o.jpg

Czasami nachodzi nas chęć zabawy w większym gronie. W takich momentach człowiek rzuca swoje codzienne ciuchy, aby ubrać się w coś bardziej eleganckiego, mając nadzieję, że chociaż na moment przykuje wzrok jakiejś fajnej samicy, no i zmierza do klubu. Najlepiej do takiego, w którym karki pozwolą ci wejść z psem.

Czytaj dalej »

Głupek

4277241515_35da45727b_b.jpg

Sobota. K-Git poprosił mnie, abyśmy skoczyli do Zboczuszki po meble. Zakupiła jakieś ładniejsze, a stare albo chciała komuś podarować, albo spalić. Podjeżdżamy busem pod dom i wchodzimy do środka. Po przekroczeniu progu w nasze twarze uderzają świńskie żarciki o seksie i takie tam.

Czytaj dalej »

Złodziejka

473137244_6cde378417_b.jpg

Z końcem tygodnia przyszła i wypłata. Stanąłem autem pod sklepem, aby K-Git mógł w końcu zapłacić za światło, bo od ponad miesiąca albo przepijał pieniądza, albo je gubił w dniu ich dostania. Wchodząc do budynku zagadnął kobietę grubo po czterdziestce – obdrapaną, z posiniaczonym lewym okiem. Po zamienieniu kilku słów płeć „piękna” otwiera drzwi w moim samochodzie…

– To poczekamy sobie na pana, niech zapłaci – rzuciła i z bezzębnym uśmiechem próbowała usiąść na fotelu. Niemiecki zaczął warczeć.

– Co? – zapytałem, udając że nie słyszę.

– Usiąd… – nie dałem dokończyć.

– Wypierdalaj mi stąd – w ten sposób zakończyłem rozmowę i lekkim ruchem ręki zamknąłem drzwi.

– Tylko tak dogadasz się z ludźmi takiego pokroju – odezwało się psisko.

Czytaj dalej »

Człowiek z zasadami

28024980_646cb9c302_o (1).jpg

Przeglądałem coś w Internecie na temat szczęśliwego życia: jak je wieść i takie tam. Psisko natomiast katowało na głośnikach Combichrist.

– „My life, my rules!”, kurwa wasza mać! – krzyczał uniesiony endorfinami i alkoholem Niemiecki. – Pamiętasz Człowieka z zasadami? – rzucił pytanie, tym samym wybijając mnie z moich poszukiwań.

– Oczywiście, że tak. Takich ludzi się nie zapomina… – odpowiedziałem.

Czytaj dalej »

Przepis

na bloga.jpg

Tamtego wieczoru siedzieliśmy w pokoju i słuchaliśmy muzyki wydobywającej się z dziadowskich głośników laptopa. Dźwięk rozbijał się o cztery ściany i wpadał do naszych uszu, malując w naszych umysłach – za pomocą pędzla wyobraźni – wszelakie obrazy…

– O czym tak rozmyślasz Niemiecki? – zapytałem czworonoga.

– O przepisie…

– O jakim przepisie? – domagałem się sprostowania.

– Na „Alkoholowy Halun”.

Czytaj dalej »