Męskie igraszki

7957127800_e2eb850ce1_z.jpg

Słońce dawało o sobie znać w dość brutalny sposób: trzydziestoma stopniami i Tamizą spływającą po ludzkim ciele. Człowiek co chwilkę zerkał na zegarek z nadzieją, że zaraz, ni stąd ni zowąd, wybije godzina pakowania gratów i powrotu do upragnionego domu. No niestety, tak nie było i trzeba było nadal malować budynek. Niemieckiemu to nie przeszkadzało, wszak znalazł sobie miejsce z cieniem, z którego mnie jedynie obserwował.

Czytaj dalej »

Rzut monetą

2970053487_9e4e5a6a64_o.jpg

Czasami nachodzi nas chęć zabawy w większym gronie. W takich momentach człowiek rzuca swoje codzienne ciuchy, aby ubrać się w coś bardziej eleganckiego, mając nadzieję, że chociaż na moment przykuje wzrok jakiejś fajnej samicy, no i zmierza do klubu. Najlepiej do takiego, w którym karki pozwolą ci wejść z psem.

Czytaj dalej »

Lukratywny biznes

8363160192_3a7776a090_z.jpg

Praktycznie cały wakacyjny czas spędzamy na budowie. Przyszłości z tym fachem oczywiście nie łączę, a jedynym powodem dla którego tam siedzimy są ludzie. Rzadko można spotkać tak zgraną ekipę; ciągle praktycznie jakieś śmiechy i chichy. O pieniądzach nawet nie będę wspominał, bo praktycznie ich nie ma.

Czytaj dalej »

Podcięte żyły

6208942_7ee144297f_o.jpg

Na drodze rozlany był mrok. Wracałem wraz z Niemieckim do domu od K-Gita. Odcinek to jedyne trzysta metrów, lecz problem w tym, że brakuje jakichkolwiek lamp oświetlających trasę. Do tego warto dodać, że oprócz jego i jego gości, także i pogoda się chyba na nas pogniewała. Lało jak z cebra.

– Dlaczego? – zapytałem mojego czteronożnego kompana.

– Widać było – odpowiedział i rzucił pustą butelkę na czyjeś podwórko.

– Co było widać?

– Że tak samo myślałeś, o tej całej zajebanej sytuacji.

Czytaj dalej »

Wróżba

7641282724_d470a0fa53_z.jpg

Czasami nie warto wychodzić z pokoju. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zgadzamy się z tym stwierdzeniem dopiero, gdy opuścimy nasze cztery ściany. My… W sumie to tylko ja utwierdziłem się w tej złotej myśli. Wszystko wydarzyło się ostatniej niedzieli. Wystarczyło, że zszedłem na dół, do kuchni. Tak, mam piętrowy dom.

Czytaj dalej »