Męskie igraszki

7957127800_e2eb850ce1_z.jpg

Słońce dawało o sobie znać w dość brutalny sposób: trzydziestoma stopniami i Tamizą spływającą po ludzkim ciele. Człowiek co chwilkę zerkał na zegarek z nadzieją, że zaraz, ni stąd ni zowąd, wybije godzina pakowania gratów i powrotu do upragnionego domu. No niestety, tak nie było i trzeba było nadal malować budynek. Niemieckiemu to nie przeszkadzało, wszak znalazł sobie miejsce z cieniem, z którego mnie jedynie obserwował.

– Dość, kurwa… muszę się napić – wyrzuciłem z siebie i poszedłem do garażu po wodę.

Tak się złożyło, że spotkałem tam i resztę ekipy gaszącą swoje pragnienie jakąś najtańszą – gazowaną oczywiście! – wodą z biedronki. No i jak zwykle zaczęliśmy o czymś dywagować, mówić, co będziemy robić po pracy i takie tam. Jednym słowem – normalność. Aż tu nagle Ćma siedząc na wiadrze farby oznajmia nam wszystkim: „To ja wam coś opowiem o Pierre, tym który wozi ludzi!”.

Ćma to taki nygus-rozmówca. Pracę omija szerokim łukiem, bo jak to zawsze powtarza: „Ja się już urodziłem zmęczonym. Ja tak nie mogę, no”. Do tego potrafi non stop gadać – o wszystkim i o niczym. Tacy ludzie też są potrzebni na budowie, choćby tylko po to, aby poprawiać humor swoją bajerą.

– Raz wychodzę z zabawy – zaczyna i bierze łyk wody. – Zajebany jak szpadel. Ledwo to ja, kurwa, na nogach stoję. Kołyszę się i kołyszę, aż tu nagle słyszę jakiś ruch w krzakach, obok remizy. Mówię: „Zajrzę, a co mi tam”. No bo wiecie, myślałem, że ktoś się tam rucha i chciałem popatrzeć po prostu. Może tam wygina się jakaś fajna cycolinka. Ja zaglądam za ten krzak, a tam Pierre robi laskę jakiemuś typowi. Normalnie ma go w ustach.

W momencie wypowiedzenia ostatnich słów stanął i zaczął pokazywać ten eksces. Uniósł pięść na wysokości ust i w majestatyczny sposób poruszał nią. Raz do przodu, raz do tyłu. Nie byłoby w tym nic komicznego, gdyby nie fakt, że inwestorzy w tym właśnie czasie byli u siebie w domu. Do tego mieli odsłonięte okna. A ten stoi, jakby nigdy nic i macha przeszczepami krzycząc do tego: „O tak, o tak!”.

– No i ja mówię – kontynuuje. – „O wy skurwysyny!”. I jak zajebałem po kopie to każdy z nich spierdolił. Ten drugi, dziad pierdolony, tak szybko ubrał spodnie, że ledwo co zauważyłem. Na drugi dzień Pierre podchodzi do mnie, daje mi flachę i mówi: „Nie ma tematu Ćma”. Chlałem za jego pieniądze chyba z dwa tygodnie. Jeżeli nie wierzycie to mogę iść nawet i teraz do skurczybyka, a ten bez żadnego gadania daje mi dwadzieścia złotych – kończy i wszyscy wracamy do pracy.

Wybiła godzina fajrantu. Spakowaliśmy graty, ładnie się pożegnaliśmy i ruszyliśmy szeroką drogą prosto do domu, przy okazji każdego odwożąc. Gdy w aucie zostałem ja, Niemiecki i K-Git poruszyłem temat historii, o której tak emocjonująco, z szelmowskim uśmieszkiem na twarzy opowiadał Ćma.

– Kurwa, całkiem możliwe, bo ja raz też z nim miałem akcje – wyznaje K-Git i wyrzuca butelkę po żubrze. – Wracam raz sobie do domu i zna przeciwka idzie Pierre. Podchodzi i pyta się mnie: „Zrobić ci laseczkę?”. Ja na początku, kurwa, nie wiedziałem o co mu chodzi i się pytam: „Że co chcesz? Zapałki?”. „Nie, zrobić ci laskę?” – odpowiada. „Dobra, to chodź za mną” – mówię i idziemy w stronę zamkniętej gorzelni. Jak tam doszliśmy, to ja od razu spierdoliłem i zostawiłem go w tych chaszczach. Wiesz, kurwa, ja go wtedy nie znałem.

Obecnie Pierre mieszka w mojej okolicy. Ma żonę i bodajże dwójkę dzieci. Do końca w sumie nie wiadomo, czy jest homoseksualny, czy biseksualny, lecz parę razy do roku pojawia się okazja, aby zaobserwować, że chłopak ma ciągoty do swojej płci. Szczególnie, gdy się napije i niczym samiec alfa zaczyna podrywać młodziaków.

Ale krzywdy nikomu tym nie robi, więc co nam do tego.

– Ćma mnie lekko zaniepokoił – rzuca Niemiecki.

– Czym?

– Z takim uczuciem pokazywał robienie tego fellatito…

– Fellatio – poprawiam.

– Jeden chuj! Z takim uczuciem i przyjemnością to pokazywał, że może on tak naprawdę nie pogonił tego drugiego typka, tylko sam zaczął jemu opierdalać – stwierdza z ironią psisko.

– Teraz to mi dałeś do myślenia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s