Pradziadek

15501491961_9b0231ca68_z.jpg

Sobotni wieczór. W powietrzu unosił się zapach grillowanej kiełbasy, a z oddali dochodził do moich uszu śpiew ptaków. Niemiecki, leżąc na ziemi, zajadał się gorącymi smakołykami rzuconymi przez mojego ojca . Ja natomiast zastanawiałem się nad ostatnimi słowami, jakie padły z ust żywiciela mojego psa: „Twój pradziadek to kawał skurwysyna był…”.

Konsternacja. Analiza nowych informacji. Podróż przez meandry swojego umysłu. Fakty o rodzinie. Fakty o krwi, jaka płynie w moich żyłach. Cofnięcie…

Późne lata pięćdziesiąte. Wieś. Słońce już dawno zamieniło się rolą z Księżycem. Stoję naprzeciwko domu. Nie sam oczywiście.

– Dawaj do środka – zachęcało psisko.

– Ok.

Mijamy próg. Naszym oczom ukazuje się duży stół, przy którym siedzą dzieci wraz z matką. Razem jest ich około dziesięciu. Jedzą zupę. Spoglądam w prawą stronę. Dostrzegam stygnącą kaczkę na talerzu. Brakuje jednej osoby.

Nagle na twarzach domowników rysuje się przerażenie. Słychać huk. Drzwi pod wpływem silnych ciosów siekierą rozpadają się, a do pomieszczenia wchodzi barczysty i wysoki facet. Czuć woń alkoholu.

– Coooo to ma, kurwa, byyyć? Jesie posiłek bes Pana domu, kuhwa?! Za moje, kuhwa, pieniądze? Pooozapierdalam wszystkich! – krzyczy nowoprzybyły i zaczyna biec w stronę otwierających się okien. Okien, przez które uciekali jego dzieci. Przez które uciekała jego żona…

Udało mu się chwycić kawałek szarej koszuli, który bez namysłu pociągnął w swoją stronę. U jego stóp wylądował jeden z synów.

– No bo wieszszsz Karol, tak się nie roooobi – rzucił w stronę młodego, uprzednio dolewając sobie do szklanki bimbru.

Karol już od godziny nie słyszał rad życiowych swojego ojca. Znajdował się na skraju jawy i snu, a jego ciało otulała krew, jaką wylał z siebie po siarczystych ciosach w brzuch oraz twarz.

Kątem oka zobaczyłem swojego ojca siedzącego na końcu stołu. Jadł kiełbasę.

– Najwięcej oberwało się Karolowi. No wiesz, twojemu wujkowi. Temu, który powiesił się na klamce. Od zajebania razy leżał pobity we własnej krwi – powiedział z pełnymi ustami.

Wraz z Niemieckim kroczymy ciemnym tunelem. Widzimy jedynie światło. Coraz więcej światła…

Puk. Puk. Puk.

Prababcia chwyta za klamkę. Jej twarz zaczyna promieniować. Przed domem stoi bliska kuzynka, która przyjechała w odwiedziny na jakiś czas. Jest piękna i pachnie sianem. Takim prosto ze żniw. Takim ułożonym w stodole. Pachnie sianem i potem. Z ust krewnej padają jęki zadowolenia. Silna dłoń chwyta ją za szyję. Ciało trze o ciało…

– Toż, kurwa, zajebista ta kuzynka – odezwał się czworonóg. – To trzeba mieć tupet, żeby zamieszkać u kogoś i przepierdolić się drugą połówką tej osoby. Aż muszę się sam czegoś napić.

Łyk Desperadosa. Łyk. Łyk. Pomoc. Łyk. Chwyt. Łyk. Zabij. Zajeb. Ty kurwo. Alkohol. Syn.

Ktoś w odpowiednim momencie wchodzi do kuchni i widzi, jak jego ojciec wraz z ciotką próbują zabić matkę. Tak. Dziadzia znalazł sobie nową kochankę i stwierdził, że była luba nie będzie już więcej trwonić pieniędzy pochodzących z jego portfela. Co najciekawsze, po jakimś czasie sam płacił prababci, aby z nim spała.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był…”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był… Spał w pokoju ze swoją piłą i motorem. Wnosił graty po schodach do sypialni”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był…”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był… Jak wyrosły owoce na drzewach, to wraz z kuzynką babci codziennie je liczył, czy aby któryś z dzieciaków nie ukradł przypadkiem z parę sztuk”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był…”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był… Zmarł na zakażenie. Ość wbiła się jemu w gardło i olał to, zamiast iść do lekarza”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był…”.

„Twój pradziadek to kawał skurwysyna był… Niech mu ziemia lekką będzie”.

 

– Eee, kurwa, nie mul – rzekł Niemiecki, tym samym wybijając mnie z zamyślenia i podając piwo. – Nie ma co rozmyślać. Był i go nie ma. Proste.

– Wiem, ale to takie dziwne uczucie wiedząc, że miało się w rodzinie taką osobę. Takiego no… psychopatę.

– Oj tam, kurwa! Jest weekend! Skupiaj się na pozytywach! No na przykład na tym, że miałeś drugiego pradziadka, który to poszedł podpalić stodołę sąsiadce, gdy dowiedział się, że pochodzi z Ukrainy.

– Tiaaa… i nie udało się to, bo był tak nawalony, że nie mógł wzniecić ognia.

– Dokładnie!

 

 

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Pradziadek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s