Miłość

2328304740_94c9630e3e_o.jpg

On piętnastoletni chłopak, ona zaś trzynastoletnia dziewczyna. Już za dzieciaka spędzali ze sobą mnóstwo czasu – wspólne zabawy i oglądanie bajek – lecz dopiero w wieku dojrzewania poczuli coś głębszego, niż tylko przyjaźń. Miłość stawała się coraz silniejsza, dosłownie buzowała w sercach.

Ich znajomi mieli już swoje pierwsze połówki. Postanowili więc pójść tym samym śladem i zostać parą, z tą różnicą, że pragnęli zachować to w sekrecie przed światem.

– O żesz ty kurwa! – krzyknął Niemiecki. – Grill płonie!

– To weź, kurwa, butelkę i przygaś, żeby kiełbasa się nie zjarała – odpowiedziałem.

– Ale ja mam…

– Kurwa! – przerwałem jego wypowiedź, tym samym dodając: – Butelkę piwa to potrafisz normalnie chwycić w łapska, to i wodę też chwycisz.

– Żeby cię…

Wieczorami chadzali po polnych drogach trzymając się silnie za ręce, a każde pożegnanie kwitowali pocałunkiem, który to stawał się ze spotkania na spotkanie coraz bardziej naładowany emocjami. Hormony w ich młodych organizmach szalały niczym najgroźniejsze tornada. W sumie nie ma co się dziwić – wiek gimnazjalny.

Chuć narastała i nie dawała o sobie zapomnieć, tak więc po dość krótkim czasie zapragnęli skonsumować swoją miłość. Bez Jezusa w sercu, bez nabożeństw kościelnych, ale za to w największej tajemnicy. Zrobili to raz, zrobili i drugi, a potem robili to przy każdej okazji, jaka się nadarzyła. Przecież trzeba dać upust dzikim emocją buzującym w ciele.

Była to iście wielka miłość, której nie sprostała dziewczyna. Już dłużej nie chciała kryć się ze swoim związkiem i wyżaliła się swojej „przyjaciółce”. Plotka wystrzeliła niczym pocisk z haubicy, tym samym zamieniając życie piętnastolatka w piekło. Rówieśnicy zaczęli z niego drwić i naśmiewać się. Chłopak, po dość długim okresie szykan, nie wytrzymał i postanowił się powiesić.

Jednego razu poszedł do stodoły. Stanął na krześle, zarzucił sznur na belkę – uprzednio robiąc pętle – i zawisł. Z sekundy na sekundę coraz bardziej czuł ucisk na swojej szyi, a każdy kolejny oddech stawał się katorgą, lecz nagle, ni stąd ni zowąd, uniósł się ku górze i zleciał w dół. Ktoś by pomyślał, że to sam Bóg dał jemu kolejną szansę ale nie. Jeden z jego znajomych zauważył, jak sobie zwisa i czym prędzej zdjął go z jego amatorskiej szubienicy.

Innym razem natomiast, zapragnął zakończyć swój żywot na znaku wjazdowym do swojej rodzinnej wsi. Również przez powieszenie. Przy wyborze miejsca prawdopodobnie kierował się tym, że do najbliższych domów jest dość niemały kawałek. Niestety zapomniał, że tamtejsza droga należy do jednych z najbardziej uczęszczanych. Ponownie został uratowany. Tym razem przez kierowcę.

Dokładnie nie pamiętam ile razy próbował targnąć się na swoje życie. Wiem tylko, że nadal stąpa po naszej planecie.

– Taki trochę seryjny samobójca – odezwało się psisko.

– No można tak rzecz.

– Mniom, mniom… Dobra kiełbasa! – z pełną gębą oznajmił mój czworonóg. – Zapomniałeś tylko o jednym.

– O czym? – zapytałem z ciekawości.

– No o tym, że to był, kurwa, związek brata z siostrą.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s